Piętnaście lat temu czas były zupełnie inne. Wtedy nasze pokolenie nie sądziło, że kiedyś wypowie magiczne słowa „za moich czasów!”. A jednak, stało się, czasy się zmieniły i nawet my nie nadążamy za tymi zmianami. Zmieniło się wszystko, ale najbardziej zmieniły się dzieci. Teraz każde dziecko chce mieć wszystko. Za obojętnie jaką cenę. Najnowsze gadżety są obiektem nieustającego pożądania. Coraz to nowsze komputery, MP3, MP4, lalki z super nowoczesnymi funkcjami. Akumulatory to przywodzi mi na myśl zabawkę, za którą szalało całe nasze podwórko. Był to samochodzik, coś na kształt mniejszego quada. Ten niepozorny samochodzik był na akumulator. Można nim było jeździć i sterować jak normalnym samochodem, toteż wzbudzał nie lada sensację. Pamiętam moją pierwszą i ostatnią niestety wycieczkę tym cudeńkiem. Zabawka należała do mojego kuzyna, który nie był zbyt skory dzielić się nią. Jedynie raz udało mi się zdobyć ją na parę minut. Ale jakie to były minuty. Przecinarki plazmowe z pomocą dorosłych odpaliłam silnik, a może lepiej byłoby nazwać go silniczkiem, i ruszyłam w trasę. Coraz szybciej i szybciej mijałam kolejne drzewa. Telka rusztowania w tyle zostawały kolejne bloki. Prędkość w rzeczywistości może i nie była zawrotna, ale wówczas nie to się dla mnie liczyło. I jechałam dalej. Kolejne domy, kolejne ulice. Minęłam wszystkim dobrze znany budynek gdzie powstawały wypalarki plazmowe. Nie pamiętam ile trwała ta magiczna podróż. Wystarczająco długo, aby akumulator się rozładował, toteż czym prędzej trzeba było kierować się w stronę domu. To niezapomniane przeżycie pozostanie w mojej pamięci już na zawsze. I zastanawiam się, czy dzisiejsze młode pokolenie też będzie mieć takie wspomnienia. A może ich jedynym wspomnieniem będzie wrzask w sklepie, bo nie dostały wybranego gadżetu? A może stosy zabawek, które po paru chwilach zabawy powszednieją i stają się bezużyteczne? A może nawet nie będą mieć takich wspomnień. Ich jedynym może być to, jak rodzice zostawiają ją lub jego przed telewizorem, wciskają pilot do ręki i odchodzą zająć się swoimi sprawami. A czy to tak wiele zająć się dzieckiem i zadbać o jego prawidłowy rozwój? Niezbyt wiele. Dzisiejsze dzieci będą uboższe o coś dużo ważniejszego niż stosy zabawek. Nie twierdzę, że widok budynku gdzie robią wypalarki plazmowe jest niezapomniany. Twierdzę jedynie, że nie warto mieć wszystkiego na każde skinienie. Wtedy nawet najwspanialszy gadżet staje się nic nie warty.